Czy ktoś z was zastanawiał się kiedyś co czuje zwierzę ?
Jeśli tak, to pewnie tylko gdy np.: jest głodne, zmęczone itd… A na przykład
gdy zostanie porzucone ?
Wiadomo, Ci którzy porzucają zwierzęta nie interesują się
tym, co one czują gdy zostaną wyrzucone za drzwi domu, gdzie mieszkały od
małego.
Może na przykładzie pewnego psa:
Gdy był jeszcze małym szczeniaczkiem, pewna rodzina kupiła
go z hodowli, po czym zamieszkał z nią w dużym, ładnym domu z ogrodem. Piesek
całe życie był szczęśliwy, bawił się z dziećmi i był często wyprowadzany na
długie spacery. Nagle pewnego dnia, jego właściciele znudzili się dużym już
psem i wywieźli go do lasu, gdzie przywiązali smycz do drzewa i odjechali, a
pies został. Po jakimś czasie, ktoś zauważył przywiązanego do drzewa psa i
zawiadomił schronisko, którego pracownicy zabrali zwierzę umieścili w jednym z
boksów. Za kilka miesięcy zjawiła się rodzina, chętna adoptować psa, u której
znalazł już dom docelowy.
Z naszego punktu widzenia, wygląda to w ten sposób, że pies
wie, że został przez nas porzucony, bo widział przecież całą sytuację, jak właściciel
przywiązał go do drzewa w lesie, dlatego pies czuje się smutny i samotny, a gdy
zostanie przywieziony do schroniska szczeka ze smutku i potem znajdzie nowy dom, będzie szczęśliwy
bo ma nowych opiekunów… od po prostu
opis w skrócie, jak to zwykle antropomorfizujemy psa nadając mu te same
uczucia, jakie my sami posiadamy.
Owszem, pies posiada uczucia i jest ich wiele i są
przeróżne… ale z punktu widzenia psa, ta cała sytuacja wygląda zupełnie inaczej,
ponieważ przez cały ten krótki opis, przewija się masa psich uczuć , które
celowo pominęłam, by wskazać teraz różnicę, od ranka, w dniu kiedy pies został
porzucony:
Pies widział i czuł, że jego właściciele inaczej się zachowują
potem, że wszyscy razem jadą samochodem. Gdy w lesie wysiedli z auta, sądził,
że idą na spacer, ale po chwili przywiązali psa do drzewa i odjechali. Pies nie
był niczego świadomy i nie wiedział, czemu został sam. Prawdopodobnie myślał,
że zaraz wrócą i zabiorą Go do domu… czekaniu na właścicieli towarzyszyło
głośne skomlenie i wycie. Gdy został zabrany do schroniska, również nie
wiedział co się dzieje, czuł wielką tęsknotę i ból z powodu, ze właściciele po
Niego nie przyszli. Ciągle miał nadzieję, nawet wtedy, gdy adoptowała Go inna
rodzina, nie zapomniał o swoich właścicielach.
Ponieważ takie są psy… bardzo pamiętliwe i kochające. Należy
pamiętać, że pies gdy raz przyzwyczai się do jednego właściciela i go pokocha,
nigdy o nim nie zapomni i nawet jeśli właściciel
porzuci psa, będzie nadal w jego pamięci najważniejszym człowiekiem. Pies nie
pogniewa się na właściciela, za to, że go wyrzucił, dla psa właściciel będzie zawsze
najważniejszy, czego by nie zrobił.
Nie wiem czy to jest zła czy dobra cecha psów, ale wiem, że
ile razy pies nie zostałby skrzywdzony przez swojego pana, ten i tak będzie
jego człowiekiem na zawsze… Świadczy to o tym, że psy potrafią bardzo silnie
przywiązać się do właściciela i szanują go zawsze, co by się nie stało. Nie
znaczy to, że możemy psu sprawiać ból, tylko to, że jest On często bardziej
przywiązany do właściciela niż właściciel do niego… a tak być nie powinno.
A co z tym, że pies pogryzł właściciela ? To nie ma nic do
rzeczy, pies zawsze będzie kochał swojego pana, ale pomimo to, jeśli dzieje mu
się krzywda, nie może na to pozwolić i zwyczajnie się broni. Pies nigdy nie
atakuje bez powodu, dlatego jeśli pogryzie, musi być do tego sprowokowany. Nie
należy więc za to winić psa, ale osobę, która go sprowokowała do takiego zachowania.
Wiadomo już, że pies posiada wiele różnych uczuć, od miłości
i wielkiego szacunku do właściciela, po ból i strach, gdy zostanie porzucony.
Ale nie odbierze tego, jako, że właściciel jest zły bo go wyrzucił, Tylko po prostu
nie będzie wiedział, dlaczego został nagle sam.
Należy szanować psy i przemyśleć zawsze decyzję o
kupnie/adopcji, bo pies to żywa istota, która też czuje i nie można jej od tak
porzucić, bo się znudziła.
Cała treść artykułu jest mojego autorstwa i nie wyrażam zgody na jej kopiowanie ani rozpowszechnianie.
GREGA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz